Wrzesień. :)
Powakacyjny świat widziany w piękniejszych barwach niż przekoloryzowane zdjęcia JWN.
in love? :) B. :*
tak beztrosko, pozytywnie ... mogłoby już tak zostać, wiesz?
Zatracona bez reszty w „Hańbe” Coetzee... Bo to jedna z niewielu książek bez tandetnych „wyciskaczy łez” a’la fotostory w bravo girl, które i tak kończą się tak samo...
Miejscem, które na pewno warto odwiedzić w Warszawie jest starówka. Niebywałą atrakcją jest osobliwy pan onanizujący się publicznie. Widząc to odeszłyśmy spokojnie, co by sobie nie przeszkadzał... nie dając mu tym samym spełnienia fizycznego... ach, podłe z nas suki.
dlatego apeluję: jeśli chce się pokazać to trzeba mieć, chociaż co... pchiee...
W odtwarzaczu płyta PAPA ROACH – getting away with murder.
Mam fatalny nawyk uwywnętrzniania się tylko, gdy mi źle. A tym czasem jest zupełnie pozytywnie. Może tylko niepotrzebne myśli zaprzątają moją głowę.
Poróżniły nas inne zainteresowania, rozmowy wiecznie na jeden temat, takie koło ratunkowe, którego można się chwycić, bo być może to jedyna rzecz wspólna dla nas obu i myśl „czy on jest taki płytki, czy sądzi, że ja taka jestem?” Już miałam spytać z nadzieją na poważną rozmowę, ale ugryzłam się w język by niechcący nie urazić męskiego ego albo też w obawie, że usłyszę coś, czego bym nie chciała. A może to kwestia róznicy wieku? Nie istotne w sumie. Bo mi wszystko obojętne... jest cuuudownie.. i mnie nie będzie... bo chce najlepiej wykorzystać ten czas... uchwycić chwilę. Egoistycznie, wiem. :)