Ronaldo strzelił bramkę Borucowi, a Zidane to ten najbardziej agresywny na boisku, nie wymaga to komentarza. Liga światowa na prowizorycznym boisku pod blokiem. W jesiennym słońcu i piaskowym kurzu wydeptanej trawy.
W szkole mojej tylko dziewczęta nosić mogą kolczyki. I to tylko w uszach. To sobie dzielne feministki wywalczyły upragnione ‘równouprawnienie’.
Na Allegro kupiłam sobie kotka, kotka łaskotka, co lubi jak się go po brzuchu łaskocze i co zasypia z głową między moimi piersiami.
Po tych wszystkich „spontanicznych akcjach” szczęście swoje upatruję w poukładanym i z góry zaplanowanym życiu. Niestety o jakiekolwiek ustabilizowanie się w obecnej sytuacji trudno. Trwająca już ponad rok kłótnia rodziców, którzy nie mogą dojść do porozumienia, nie mogą sobie również pozwolić na osobne życie albowiem na takie ich nie stać. Także koniec mojego NAJPOWAŻNIEJSZEGO związku, co niemniej w ustach siedemnastolatki wydawać się może śmieszne, przyczynił się do dezorganizacji i permanentnego zagubienia.
Mam wprawdzie plany, a marzy mi się: socjologia, kognitywistyka na UAMie w Poznaniu, własna kawalerka z własnym kawalerem, tudzież dziennikarstwo na UW bądź architektura na PW i cóż? Plany to nazbyt odległe i chyba poza zasięgiem. Biiiiiiiiiip biiiiiiiiiip lub ma wyłączony telefon.