rozliczenie roczne... z własnym sumieniem

Cały ten rok obfitował w jakieś okropne klęski żywiołowe i z ulgą muszę odnotować jego koniec.


Nie napisałam matury, oczywiście znalazłam na to milion różnych wytłumaczeń, które układały się w ładną i zgrabną całość, do tego stopnia, że nawet te moje wymówki wydają mi się być prawdziwe. Mimo wszystko, pod skórą czuję, że chodziło o to, że nie chciałam się zawieść, zawieść na sobie. I nie chciałam też podejmować życiowych decyzji, na które nie byłam gotowa, tak, więc odwlekłam to w czasie, ale teraz wcale nie jestem ani dojrzalsza, ani rozsądniejsza.

Za to moi znajomi studiują, chodzą na studenckie imprezy, przeżywają kolokwia, słowem, poszli krok dalej, a ja chyba wykonałam duży krok w tył. Na pewno, bo czuję między nami dystans, przepaść? Inne życie. Widuję się czasem z nimi, lecz mój grafik pracy rzadko pokrywa się z ich planem zajęć. Z zazdrością słucham o tym, że MOŻNA SIĘ CZEGOŚ UCZYĆ, a przecież, w maju tego roku tak bardzo chciałam mieć to już za sobą. Czuję, że stoję w miejscu a świat idzie na przód.

Rozstałam się też z mężczyzną, którego naprawdę kochałam, nie będę pisać jak wywróciło to mój świat do góry nogami, dostałam od życia takiego policzka, że ledwo się podniosłam.
Naiwne, ale wierzyłam, że będzie moim mężem, wyobrażałam sobie naszą wspólną przyszłość, usypiałam z ręką na jego bijącym sercu i myślałam, że tak już będzie do końca świata. Płakałam, cierpiałam, schudłam 10 kg, podniosłam się, poszłam dalej, wpierając sobie mądrości rodem z książek Coelho i wmawiając, że to rozstanie to tylko szansa na to, że poznam kogoś lepszego. Kiedyś. I że to tak naprawdę ogromne szczęście, że teraz a nie wtedy, kiedy nie byłoby już odwrotu. Nawet w to uwierzyłam. Ale nie potrafię nie kochać. 3 lata.

Straciłam, pare cennych dla mnie znajomości, przez swoją głupotę i egoizm, bo przecież byłam tak pochłonięta rozpaczaniem i rozdrapywaniem przeszłości po rozstaniu, że nie znajdowałam czasu, aby napisać maila, odezwać się na gg, zaproponować spotkanie.

Zdążyłam napisać wymówienie w pracy, zdążyłam je anulować, zdążyłam wplątać się w intrygę, zdążyłam poznać się na ludziach z mojej pracy. Rozczarowałam się i to bardzo.

Doceńcie, nie łatwo jest się przyznawać do błędów i porażek, także jest to pewien mały sukces.






wróć!
księga gości

sponsor